Wśród większości kibiców Oslo uchodzi za mekkę skoków narciarskich, a skocznia Holmenkollen za nieśmiertelną „królową” skoczni. Taka opinia jest w pełni zrozumiała, gdyż to właśnie w stolicy Norwegii w 1879 r. odbył się pierwszy na świecie konkurs skoków narciarskich. Na pierwszej skoczni w Oslo nazwanej Husebybakken uzyskiwano odległości w granicach 20 m. W 1892 r. podjęto decyzję o budowie nowej skoczni, położonej w dzielnicy Holmenkollen, na przedmieściach Oslo, a jeszcze w tym samym roku odbył się tam konkurs, który według doniesień zgromadził 20-tys. publiczność. Od tego czasu, praktycznie nieprzerwanie odbywają się tam zawody w skokach narciarskich, choć sama skocznia przeszła – co oczywiste – szereg modyfikacji.
Modernizacje i mistrzostwa
W 1904 r. prymitywny próg skoczni wybudowany z gałęzi i śniegu został zastąpiony kamienną konstrukcją, a dziesięć lat później obiekt wzbogacił się o drewnianą więżę, która wieńczyła szczyt rozbiegu. Budowla ta nie służyła jednak sportowcom długo, bo w 1927 r., dzień po dorocznym konkursie rozgrywanym na Holmenkollen, wieża skoczni zawaliła się.
Katastrofa ta nie zniechęciła jednak lokalnej społeczności do dalszych prac i już w kolejnym roku rozpoczęto budowę nowego obiektu. Powstał nie tylko rozbieg i nowa wieża startowa, ale powiększono także zeskok, a ponadto poddano go osuszeniu. Cała inwestycja prowadzona była z myślą o Mistrzostwach Świata w Narciarstwie Klasycznym, które Oslo organizowało w 1930 r.
Przebudowana wieża startowa skoczni Holmenkollen miała aż 40 m wysokości, a po zabetonowaniu konstrukcji skoczni, które miało miejsce w 1939 r., skoczkowie mogli osiągać tu odległości w granicach 60 m. Druga wojna światowa przerwała wieloletnią tradycję oddawania skoków na Holmenkollen, a związek narciarski musiał zawiesić działalność na sześć lat. O skokach nikt tu jednak nie zapomniał, bo już na pierwszych powojennych zawodach zjawiło się na trybunach, według niektórych relacji, ponad 100 tys. widzów, w tym ówczesny król Norwegii – Haakon VII.
Kolejną modernizację skocznia przeszła przed Zimowymi Igrzyskami Olimpijskimi z 1952 r. Zawodnicy zastali całkiem odnowioną Holemnkollen, z rozbiegiem wspartym na masywnych, betonowych palach, natomiast trybuny dla kibiców umieszczono symetrycznie, po obu stronach zeskoku.
W krótkim czasie Oslo postarało się o kolejną imprezę światowego kalibru; w 1966 r. odbyły się tu po raz drugi Mistrzostwa Świata w Narciarstwie Klasycznym, a ponieważ od 1962 r. wyagano przeprowadzenia konkursu zawno na skoczni dużej, jak i normalej, konieczna stała się budowa kolejneo obiektu. W ten sposób, pół kilometra d Holmenkollen, powstała skocznia punkcie konstrukcyjnym zlokalizoanym na 70. m, nazwana Midstubak en. Przed następnymi mistrzostwami wiata w Oslo z 1982 r. kompleks skoczi znów poddano przebudowie i renoacji. Punkt kalkulacyjny dużej skoczi przesunięto z 90. na 105. m, a skoczi normalnej na 85. m. Dalsze prace wyonano na początku lat 90., ale ominęły ne Midstubakken i skoncentrowały się a Holmenkollen, której punkt K w kojnych latach systematycznie przesuano aż do 115. m.
Holmenkollen stała się symbolem skoów i symbolem stolicy Norwegii i choć z kolejną gruntowną modernizacją, która tym razem miała diametralnie zmienić wizerunek obiektu. W perspektywie Oslo czekała bowiem organizacja kolejnych mistrzostw świata, tym razem w 2011 r.
Polacy zbudowali symbol Norwegii
Mimo protestów miłośników starej Holmenkollen oraz ekologów, którzy obawiali się zniszczenia zlokalizowanych w okolicach skoczni siedlisk zagrożonej wyginięciem salamandry, w 2005 r. postanowiono, że dojdzie do przebudowy. Z rozpoczęciem prac cze- kano aż trzy lata; w końcu w 2008 r. dokonano całkowitej rozbiórki skoczni. Projekt nowej Holmenkollen – „Nye Holmenkollen Fyr” wykonało duńskobelgijskie biuro JDS Architects.
Swój udział w budowie norweskiego symbolu narodowego mieli także Polacy. Szwedzi, którzy wygrali kontrakt na budowę skoczni zlecili bo wiem polskiej firmie Janson z Radomska skonstruowa nie najważniejszych sta lowanych elementów na jazdu. W sumie na całą budowlę miało zostać zu żytych aż 1000 ton stali (jest to jedyna skocznia na świecie zbudowana w całości z tego metalu), a stalowe elementy były składane właśnie w Polsce.
Budowie nowej Holmenkollen od początku towarzyszyły dyskusje na temat kosztów i sposobu finansowania inwestycji. Wstępnie wydatki oszacowano na około 500 mln koron norweskich, by wkrótce podnieść je do poziomu prawie 900 mln koron, co i tak przyćmiło ostateczny, podawany nieoficjalnie, „wynik” – ponad 200 mln euro, a więc dwukrotnie wyższy niż początkowe szacunki! Za tę sumę Norwegowie zdołali w przeciągu niespełna roku wybudować dwie skocznie: K-120 i K-95 oraz stadion do biegów narciarskich. Rozrzutność publicznych inwestorów wy- wołała falę krytyki, stłumioną jednak przez szumne otwarcie całego kompleksu sportowego w marcu 2010 r.
Najnowocześniejsza na świecie
Norwegowie mogą się jednakowoż chwalić, że wraz z powstaniem nowej Holmenkollen stali się posiadaczami najnowocześniejszej skoczni narciarskiej na świecie. Rzeczywiście jest bardzo innowacyjna – podparta tylko w trzech punktach sprawia wrażenie zawieszonej w powietrzu fali.
Po obu stronach zeskoku wbudowano na stałe osłony przeciwwiatrowe, które zastąpiły tradycyjny wiatrołap. Jednak już po pierwszych zawodach wiadomo było, że nawet to nowoczesne rozwiązanie nie jest w stanie uchronić zawodników przed gwałtownymi podmuchami. Ze śnieżnego najazdu można korzystać także przy dodatnich temperaturach, gdyż w rozbiegu zainstalowano powszechny już system chłodzący. Jest on pomocny także dlatego, że skocznia jest ustawiona przodem do słońca (w kierunku południowym).
Skocznia ma ok. 80 m wysokości. Wieża startowa, na którą dostaniemy się wyciągiem gondolowym, ma 65 m wysokości, a na jej szczycie znajduje się platforma widokowa, z której można podziwiać panoramę stolicy Norwegii oraz Oslofjord. W czerwcu ma zostać tam otwarta także kawiarnia.
Przy zeskoku zbudowano zupełnie nową więżę sędziowską, loże dla członków rodziny królewskiej, a poprawki dosięgły także trybun dla widzów mieszących obecnie 30-35 tys. osób. Charakterystyczny dla starej Holmenkollen stromy przeciwstok pozostał nienaruszony. Duża skocznia ma punkt konstruk cyjny równy 120 m, a odległość jury wynosi 134 m, jednak loty w granicy 140 m wydają się tu być całkiem bezpieczne, o czym świadczy oficjalny rekord – 139,5 m należący do Andreasa Koflera.
Prace modernizacyjne przebiegają również na Midstubakken, której punkt konstrukcyjny zlokalizowany zostanie na 95. m, a Hill Size wynosić będzie 106 m. Obiekt będzie gotowy najpóźniej na Mistrzostwa Świata w 2011 r., które z trybun tej skoczni obejrzeć będzie mogło nawet 15 tys. widzów. W najbliższej okolicy skoczni normalnej ma powstać także kompleks pięciu mniejszych skoczni treningowych dla dzieci i młodzieży; wszystkie, łącznie z K-95 będą pokryte igelitem.
Rodzina królewska i „Król Adam”
Doroczne zawody na Holmenkollbakken rozgrywane najczęściej w ramach Turnieju Nordyckiego są bardzo cenione przez skoczków, a zwycięstwo w stolicy Norwegii stanowi dla zawodników dużą nobilitację. Pod skocznią w dniu zawodów od dziesię- cioleci pojawiają się tłumy Norwegów, dla których skocznia w Oslo jest obiek- obiek tem narodowym o dużej wartości oraz bogatej historii i tradycji.
Na widowni w roli gości honorowych zasiadają wówczas m.in. członkowie rodziny królewskiej, których przedstawiciele także oddawali przed laty skoki na Holmenkollen. Wyjątkowe szczęście do zwycięstw w Oslo ma Adam Małysz. Polak odniósł tam swoje pierwsze w karierze zwycięstwo w Pucharze Świata – w 1996 r., a sztukę tę zdołał jeszcze powtórzyć w Oslo cztery razy (w latach: 2001, 2003, 2006, 2007), co nie udało się nikomu ani wcześniej, ani później. „Orzeł z Wisły” jest także autorem najdłuższego skoku na nowej skoczni Holemenkollen – w marcu 2010 r. podczas serii próbnej przed konkursem Pucharu Świata Małysz poszybował tu na odległość 142 m, co jest nieoficjalnym rekordem skoczni.
Dla Małysza skocznia Holmenkollen jest, jak sam podkreśla, szczególna i ma z nią związane same dobre wspomnienia. Również Norwegowie doceniają to, w jaki sposób „Król polskich skoków” wpisał się w historię królewskiej, narodowej skoczni. Dlatego też zawsze Małysz witany jest w Oslo jak bohater, niemal tak gorąco jak w Zakopanem czy rodzimej Wiśle. Norwegowie omal nie poszli nawet krok dalej. W 2008 r. tamtejsi miłośnicy skoków narciarskich postanowili, że materiały z rozbiórki starej skoczni Holmenkollen w Oslo posłużą jako budulec rzeźb poświęconych zwycięzcom z ostatnich 50 lat. Posągi miały być zbudowane z betonu, stali, szkła i drewna, a największy miał przedstawiać właśnie Adama Małysza, który jak nikt inny triumfował na skoczni Holmenkollen pięć razy. Zainteresowanie projektem wyraziło tak że kilku sponsorów oraz norweskie stowarzysze stowarzyszenie rzeźbiarzy. Niestety, być może na skutek przedłużających się prac nad przebudową skoczni, zapał norweskich kibiców osłabł i ostatecznie do realizacji tego projektu nie doszło. Nie była to jednak jedyna próba uhonorowania Adama Małysza i podkreślenia jego roli w historii stołecznej skoczni. Bardzo długo trwały dyskusje dotyczące tego, kto jako pierwszy ma się pojawić na rozbiegu zmodernizowanej Nye Holmenkollen Fyr. W tym kontekście padła m.in. kandydatura polskiego skoczka. Komitet organizacyjny uroczystości stwierdził jednak, że skocznia jest obiektem narodowym i pierwszy skok musi oddać Norweg. Ostatecznie więc pierwszym skoczkiem, a właściwie skoczkinią, została reprezentantka gospodarzy Anette Sagen, która oddała skok podczas uroczystego otwarcia nowego obiektu 3 marca br. Problem w tym, że dzień wcze śniej na nowej Holmenkollen skok próbny oddał czołowy norweski skoczek Bjørn Einar Romøren. Wydarzenie to miało być tajemnicą, jednak nie udało się go ukryć i w ten sposób wybuchł kolejny po sporze o koszty budowy nowej skoczni skandal dotyczący nowej Holmenkollen.
Natomiast epilog tej historii Małysz napisał sam, po raz kolejny dokonując na skoczni w Oslo rzeczy niebywałych. W ostatnim tegorocznym konkursie Pucharu Świata rozgrywanym właśnie w Oslo Adam Małysz, który po pierwszej serii zajmował dalekie 13 miejsce, wykonał skok, którym pobił drugiego najlepszego w tej serii zawodnika o dwanaście metrów (!) i ostatecznie zajął w zawodach drugie miejsce. W ten sposób zapisał kolejną piekną kartę historii skoków na króleskiej Holmenkollen.
Homenkollen była swiadkiem rozwoju skoków na przestrzeni całej historii tej dyscypliny. Skakali na niej królowie, a wielkie triumfy święcili najlepsi zawodnicy wszechczasów. To właśnie w Oslo w 1982 r. Fin Matti Nykaenen sięgnął po swój pierwszy tytuł mistrzowski, a 14 lat później wielką karierę zaczynał Adam Małysz. Poznaniu historii, nie tylko skoków, ale i innych dyscyplin zimowych, sprzyja najstarsze na świecie muzeum narciarstwa, które powstało w Oslo w 1932 r., a od 1966 r. znajduje się bezpośrednio pod skocznią. Rocznie wystawę zwiedza ponad milion turystów.
Paweł Guzik, Paweł Kociel
Przeczytaj w e-wydaniu



Wydawca: PWB MEDIA 02-729 Warszawa, ul. Rolna 155, tel.: 022 853 06 87, fax: 022 853 06 86,

